Pani cofnęła się o krok.
— Co masz na myśli… dom?
Komisarz zamknął akta.
— Dom.
Wyszli tak spokojnie, jak przyszli.
Drzwi zamknęły się powoli.
Mihai pozostał nieruchomy, z papierem w ręku. 480 000 lei. Kwota, której nie miał. Jego konto było prawie puste. Proces sądowy kosztował go fortunę. Wakacje, nowy samochód, drogie prezenty…
Wszystko opłacone z oszczędności, które zgromadził przez lata.
— Dlaczego mi nie powiedziałeś? — wyszeptała pani, a jej głos się zmienił.
Nie odpowiedział.
Po raz pierwszy tego wieczoru nie czuł się już zwycięzcą.
Przypomniał sobie, jak Elena wracała do domu zmęczona. Jak mówiła, że idzie na kolejną zmianę w pracy. Jak zrezygnowała z urlopu. Jak wykładała pieniądze na stół, nie prosząc o wyjaśnienia.
Zapłaciła.