Evelyn nachyliła się bliżej, zniżając głos. „Pożałujesz tego. Ethan będzie wściekły”.
„Już rozmawiałam z Ethanem” – skłamałam. Jeszcze nie rozmawiałam – ale wiedziałam, że jeśli dam jej trochę swobody, odwróci sytuację.
Jej wzrok powędrował w stronę stołu. Wyprostowała się, przyjmując pewną postawę, którą stosowała, gdy przejmowała kontrolę.
„Wszyscy” – powiedziała radośnie – „wydaje się, że panuje pewne zamieszanie w kwestii księgowości wewnętrznej. Moja synowa jest… bardzo zaangażowana”.
Srebrnowłosy mężczyzna nie uśmiechnął się. „Namiętny to nie jest słowo, którego bym użył” – powiedział cicho, studiując fakturę.
Inna osoba — według listy rezerwacji była to Victoria Sloan — podniosła rachunek i go zeskanowała.
„Czterdzieści osiem tysięcy?” – zapytała, unosząc brwi. „To nie brzmi jak zamieszanie”.
Evelyn sięgnęła po kartkę, ale Victoria ją odsunęła.
„To absurd” – syknęła Evelyn. „Claire przesadza. Myśli, że rządzi imperium, bo jest właścicielką małej restauracji z owocami morza”.
Nie zareagowałem. „To nie jest małe miejsce. To moje źródło utrzymania. A ty już zorganizowałeś tu jedno nieodpłatne wydarzenie na początku tego tygodnia”.
To stwierdzenie mocno zapadło w pamięć. Kilka osób zwróciło się w stronę Evelyn.