Ethan nie patrzył na gości. Jego wzrok padł na fakturę.
„Ile?” zapytał.
„Czterdzieści osiem tysięcy na dziś wieczór” – powiedziałem. „Wcześniej było dwanaście”.
Evelyn warknęła w moją stronę. „Dodałaś tamten!”
„Nic nie dodałem” – odpowiedziałem spokojnie. „To osobna faktura. Nadal niezapłacona”.
Przez salę przeszedł szmer. Goście poruszyli się na krzesłach, nagle uświadamiając sobie własną reputację.
Victoria Sloan starannie odłożyła fakturę. „Evelyn” – powiedziała chłodno – „jeśli to prawda, to niedopuszczalne. Miejsca spotkań gadają. Ludzie gadają”.
Teraz panika przemknęła przez twarz Evelyn. Ponownie chwyciła kartę. „Dobra. Naładuj ją. Nie…”
Ethan zrobił krok naprzód. „Stój.”