— Może kupiłem mamie! — wypalił Igor.
— Walentyna Pietrowna nie nosi kolczyków od dziesięciu lat — ma alergię na metal — odpowiedziała spokojnie Marina. — Sama mi o tym mówiła. Nie raz. To dla kogo były te kolczyki, Igorku?
Ciężko opadł z powrotem na fotel:
— Jest… jedna osoba. Ale to NIE jest to, co myślisz!
— Ja nie myślę, ja WIEM. Elena Andriejewna, dwadzieścia osiem lat, menedżerka sprzedaży w waszej firmie. Wzrost — metr siedemdziesiąt pięć, waga — około sześćdziesięciu kilogramów, rozmiar ubrań — czterdzieści sześć. Preferuje kuchnię włoską i białe półsłodkie wino.
— Wynajęłaś prywatnego detektywa?! — jęknął Igor.
— Po co? — Marina wzruszyła ramionami. — Wystarczy przeanalizować twoje zakupy. Restauracja „Italia” — osiem razy, zawsze zamówienie dla dwojga, zawsze to samo wino. Sukienka damska rozmiar czterdzieści sześć od Valentino — prezent na dwudziestego trzeciego lutego. Dziwna data jak na prezent, dopóki nie dowiesz się, że to urodziny Eleny. Informacja publiczna z korporacyjnej strony waszej firmy.
Igor otarł spocone czoło: