Publicité

„Jestem tu dla mojego syna”

Publicité

To było proste.

Jasne.

Wyjął swój dowód osobisty i dyskretnie go pokazał.

Nauczyciel zbladł.

— Oczywiście… nie było potrzeby…

— Była — powiedział spokojnie. — Bo kiedy dziecko mówi prawdę i jest wyśmiewane, ktoś musi to naprawić.

Nikt się już nie śmiał.

Jeden z chłopców, który chichotał najgłośniej, patrzył teraz na ławkę.

— Moja praca nie jest szczegółowa i publiczna — kontynuował Mihai — ale mogę powiedzieć tyle: służę ojczyźnie od ponad dwudziestu lat. I mój syn nie ma się czego wstydzić.

Potem zwrócił się do Dariusza.

Publicité