Następnego dnia w klasie panowała duszna atmosfera.
Dariusz wszedł, nie patrząc na nikogo. Całą noc powtarzał sobie, że to już nie ma znaczenia. Że ma jeszcze kilka lat i ucieknie. Że musi po prostu wytrzymać.
Lekcja zaczęła się kilka minut temu, gdy ktoś mocno zapukał do drzwi.
Nie spieszył się. Nie był nieśmiały.
Jasne.
Nauczycielka przerwała wyjaśnienia, wyraźnie zaniepokojona.
— Tak?