Z koperty wypadły dwie rzeczy: list i wynik testu DNA wykonanego w klinice w Braszowie. Na kartce, czarno na białym, wyraźnie widniał napis: „Prawdopodobieństwo ojcostwa – 99,99%”.
Kolana mu zmiękły.
Zaczął czytać list.
„Ionuț, wiem, że wieś o tym gada. Wiem, że ludzie mają wielkie usta i małe serca. Ale to dziecko jest twoje. Lekarze powiedzieli mi, że ciąża jest bardziej zaawansowana, niż myślałam. Powiedziałam ci, że źle się czuję od miesiąca, w którym wyjechałeś, ale nie chciałam cię obciążać. Jeśli mi nie wierzysz, zrobiłam ten test z pieniędzy, które odłożyłam na piec. Nie chciałam, żebyśmy żyli w niepewności…”