Publicité

W sali zapadła dziwna cisza.

Publicité

Muzyka ucichła, goście wymieniali między sobą zakłopotane spojrzenia, niektórzy wpatrywali się w podłogę, jakby mogli się tam schronić przed napięciem. Panna młoda, piękna i podekscytowana, stała jak skamieniała, z oczami pełnymi zdziwienia.

Elena podniosła brodę. Po raz pierwszy nie poczuła upokorzenia, a jedynie jasną, zimną siłę, która szepnęła jej: teraz albo nigdy. Jej ręce drżały, ale chwyciła mikrofon ze spokojem, który zaskoczył wszystkich.

— Drodzy goście — zaczęła, a jej głos zabrzmiał zaskakująco stanowczo. — Przepraszam, jeśli psuję uroczystość. Ale muszę powiedzieć kilka słów, ponieważ być może nigdy więcej nie będę miała takiej okazji.

Alex podskoczył do niej, a jego twarz zaczerwieniła się:

— Odłóż mikrofon! Co ty robisz? Chcesz mnie ośmieszyć przed wszystkimi?!

Spojrzała mu prosto w oczy. Za tym wyniosłym młodym mężczyzną nadal widziała chłopca ze łzami na policzkach i zadrapanymi kolanami, który szukał pocieszenia w jej objęciach.

— Synu — powiedziała wyraźnie i zdecydowanie — to nie ja przyniosłam ci wstyd. Sam go sobie zgotowałeś.

W sali rozległ się szept. Niektórzy przyjaciele Alex poruszyli się niespokojnie na krzesłach, nie mogąc spojrzeć jej w oczy.

Elena kontynuowała:

Publicité