— Przez całe twoje dzieciństwo byłam „więźniem”, tak, więźniem własnej biedy. „Żebraczką” również — ponieważ dzień po dniu błagałam życie o lepsze jutro dla ciebie. Nie miałam bogactw. Ale dałam ci wszystko, co miałam.
Ludzie słuchali w milczeniu. Starsza kobieta ze strony panny młodej wyjęła chusteczkę i otarła łzy.
— Wyśmiewałeś moje podarte ubrania — głos Eleny zadrżał — ale nie wiedziałeś, że nosiłam je z dumą, ponieważ dzięki temu mogłeś kupić sobie nowe. Odwracałeś ode mnie wzrok w obecności swoich przyjaciół, ale zapomniałeś, że każdy twój uśmiech kupowałam cząstką własnej duszy.