Nie odpowiedziałam jej od razu.
Wieczorne powietrze było ciężkie, pachniało kwiatami lipy i drogim jedzeniem, a z holu słyszałam wymuszony śmiech. Wszystko wydawało się sztuczne, jak źle zagrana scena.
— Chcę przestać się bać — powiedziałam w końcu. — To wszystko.
Mihai często mrugał.
— Czego się bał?