Ethan podszedł bliżej. „Skończyłaś już z organizowaniem tu imprez” – powiedział. „I skończyłaś z mówieniem o Claire, jakby była gorsza od ciebie”.
Oczy Evelyn błysnęły. „Bo co?”
Jego odpowiedź była prosta. „Albo nie będziesz miał do nas dostępu. Kropka”.
W pokoju znów zapadła cisza – tym razem nie z szoku, ale z powodu ostateczności.
Evelyn spojrzała na mnie, szukając słabości, którą zawsze wykorzystywała przeciwko mnie. Ale ja się nie poruszyłam. Mój głos nie drżał. A Ethan nie stanął jej na drodze.
Z godnością sięgnęła po torebkę, kurczowo trzymając się ostatnich strzępków swego występu.
„Będziesz tego żałować” – wyszeptała.