Maria trzęsła się ze wzruszenia, gdy samolot oderwał się od ziemi.
Kiedy koła oderwały się od pasa startowego, zamknęła oczy.
— Lecę… — wyszeptała.
Ale to nie było miejsce, do którego chcieli ją zabrać.
To, co zobaczy po lądowaniu, zmieni jej życie na zawsze.
Samolot wylądował gładko, w ciepłym, popołudniowym świetle.
Maria spojrzała przez okno łzawiącymi oczami, próbując zorientować się, gdzie jest. Nie poznawała miasta.
— Gdzie dotarliśmy? — zapytała cicho.
Andriej się uśmiechnął.
— W domu, mamo. Ale inaczej.
Wysiedli z samolotu, a na dole schodów czekał na nich samochód. Nie luksusowy. Ale nowy.
Po drodze Maria przycisnęła bukiet kwiatów do piersi.