Na morzu nawet nie powiedział jej swojego prawdziwego imienia. A może ona o nie nie zapytała.
Ten dzień był torturą. Za każdym razem, gdy przychodził do jej biura, żeby wyjaśnić dokumenty, czuł zapach jej perfum. Słyszał jej oddech. Czuł jej spojrzenie.
„Nie wiedziałem, że tu pracujesz” – wyszeptał do niej w pewnym momencie.
„Też nie wiedziałem, kim naprawdę jesteś” – odpowiedziała, starając się brzmieć spokojnie.
W porze lunchu wysłał jej wiadomość na służbowy telefon:
„Czy możemy porozmawiać po godzinach? Obiecuję, że nie ugryzę”.
Elena wpatrywała się w ekran przez kilka minut.
Wiedziała, że jej życie jest już skomplikowane. Miała dziecko. Musiała spłacać raty. Miała pensję 3800 lei i mnóstwo zmartwień.
Nie było jej stać na opowieści.
Ale serce nie liczy się z kalkulacjami.