Świat Anny zawalił się. Nie tylko brak jedzenia, ale też długi.
— „Dlaczego nie zaufałeś?” — drżał jej głos.
— „Bo byłem przegranym,” — wyszeptał Igor.
— „Dam radę,” — mruknęła instynktownie.
— „Jak?!” — krzyknął. — „Nie mogę nakarmić dzieci!”
Krzyk obudził Lizę, Anna ją uspokoiła, wracając do męża:
— „Musimy porozmawiać spokojnie. Bez płaczu.”
— „O czym? O mojej nicości?”
— „O tym, że mi nie zaufałeś. Dwa miesiące!”
— „Jesteśmy małżeństwem na dobre i złe.”
— „Chciałem nas chronić,” — przyznał Igor.
— „Przed czym? Sprawiłeś, że cierpieliśmy w niepewności.”
Cisza.