„I dlatego, że chciałem, żebyś wiedział, że nie jestem porażką. Nigdy nią nie byłem”.
Mama zaczęła cicho płakać. Po raz pierwszy bez pychy. Bez popisywania się.
Po prostu mama.
Wieczór zakończył się inaczej niż wszystkie inne świąteczne kolacje. Bez złośliwych żartów. Bez porównywania.
Kiedy wyszli, wujek Vasile z szacunkiem uścisnął mi dłoń.
Ciocia Geta mnie przytuliła.
A Andreea… spojrzała w dół.
Mama była ostatnią stojącą osobą.