Niedziela nadeszła szybciej niż się spodziewałam.
Przez cały tydzień dostawałam wiadomości. Niektóre ironiczne. Inne z ciekawością. Ciocia Geta pytała, czy ma zostawić biżuterię w domu. Wujek Wasil zażartował, że przyjeżdża starym samochodem, „żeby nie zwracać na siebie uwagi”.
Odpowiadałam wszystkim uprzejmie. Podając adres.
To nie był Ferentari.