Zostawiłam samochód na chwilę, patrząc na wejście do centrum handlowego. Nie trzęsłam się. Nie miałam guli w gardle. Po prostu poczułam jasność umysłu, jakiej nigdy wcześniej nie czułam.
Telefon wibrował bez przerwy.
Andriej.
Potem Doina.
Potem znowu Andriej.
Wyłączyłam dźwięk.