Nie myślałem, że pierwszy raz odwiozłem ją do szkoły.
Że nie spałem z nią całą noc, kiedy miała gorączkę.
Że nauczyłem ją jeździć na rowerze po ulicy przed domem.
Tego wieczoru byłem po prostu człowiekiem pełnym nienawiści.
Po jej odejściu dom zamienił się w grobowiec. Cisza była przytłaczająca. Mijały dni bez słowa. Biznes kręcił się bezwładnie. Mnie już tam nie było.