Walentyna Pietrowna dotrzymała słowa — wykreśliła syna z testamentu, zapisując wszystko wnuczce Alicji. I regularnie wpadała do byłej synowej, przynosząc swoje firmowe pierogi z kapustą.
A Marina powiesiła w gabinecie piękną ramkę ze swoim życiowym mottem: „Liczby nie kłamią. Po prostu pokazują prawdę w jej najczystszej postaci”.
Kiedy pół roku później Igor próbował obniżyć alimenty, powołując się na spadek dochodów, Marina po prostu przedstawiła sądowi swoje wyliczenia jego rzeczywistych dochodów z poprzednich lat. Sąd pozostawił alimenty bez zmian i zobowiązał Igora do spłaty zaległości.
— Zniszczyłaś mnie swoimi liczbami! — krzyczał po rozprawie.
— Nie — odpowiedziała spokojnie Marina. — Sam siebie zniszczyłeś swoim kłamstwem. A ja tylko wszystko policzyłam. Co do kopiejki.