Para wrzuciła monety do futerału na gitarę. Większość ludzi przeszła obok, nawet nie patrząc. Ot, kolejny uliczny muzyk, kolejna niewidzialna osoba na ulicach Londynu. Mężczyzna dokończył piosenkę, otworzył oczy i spojrzał na futerał; było w nim może 15 funtów w monetach i kilka zmiętych banknotów. Westchnął głęboko, jakby powstrzymywał się przez całą piosenkę.
Potem podniósł wzrok i zobaczył stojącego tam Paula. Ot, kolejny facet w czapce baseballowej. Nic specjalnego, nic godnego uwagi.
„Masz jakieś życzenia, przyjacielu?” – zapytał mężczyzna. Jego głos był ochrypły, zmęczony, z brytyjskim akcentem. Klasa robotnicza. „Zagram wszystko za funta”.
Paul nie odpowiedział od razu. Po prostu stał tam, wpatrując się w twarz mężczyzny, próbując dostrzec coś więcej niż brud, wyczerpanie i porażkę. Próbując zrozumieć, kim był ten człowiek, kim był, zanim życie złamało go do tego momentu na tych schodach.
„Często słuchasz tej piosenki?” zapytał Paul.
Mężczyzna skinął głową.