Młody mężczyzna podniósł wzrok, wyraźnie zaskoczony. Nie spodziewał się takiego pytania. Uśmiechnął się krótko, speszony, i odruchowo zasłonił ramię dłonią, ale spojrzenie Elżbiety było już w niego wbite.
— To… długa historia, proszę pani — powiedział cicho.
— Mam czas — wyszeptała drżącym głosem.
Zawahał się przez chwilę, po czym westchnął i usiadł na ławce obok drzwi. Reszta grupy poszła w stronę samochodu, śmiejąc się i żartując, ale on został.