Irina Pietrowna patrzyła na młodszą córkę jak surowy, lecz sprawiedliwy dowódca przyjmujący kapitulację wrogiej armii. Wygrała. Zmusiła ją do właściwego wyboru.
— Ale pod jednym warunkiem — dodała Daria, a radosne uśmiechy na twarzach matki i siostry natychmiast zastygły. Otworzyła torebkę i wyjęła tę samą teczkę. Położyła ją na stole i rozłożyła. W środku leżało kilka starannie wydrukowanych kartek.
— Co to jest? — zapytała podejrzliwie Irina Pietrowna…
— To umowa — wyjaśniła spokojnie Daria, przysuwając papiery bliżej środka stołu. — Nazywa się „Umowa rodzinnej pożyczki”.
