Publicité

Myślał, że po prostu pomaga swoim dzieciom spełnić marzenie

Publicité

Kiedy weszła po schodach samolotu i zobaczyła imię swojego syna wypisane przy drzwiach kabiny, nogi jej zmiękły.

Mariusz wyszedł z kabiny i powiedział głośno, przed załogą:

— Pani Eleno, witamy na pokładzie. Ten lot jest dla pani.

Wszyscy bili brawo.

Rozejrzała się dookoła, a potem po błękitnym niebie.

Dwadzieścia lat temu stała na placu i krzyczała „Gorące placki!”. Teraz leciała ponad chmurami.

Samolot płynnie wystartował.

Elena drżącymi rękami zacisnęła pas, ale uśmiechnęła się.

Bo czasami matka myśli, że po prostu pomaga swoim dzieciom spełniać ich marzenia.

Nie wiedząc, że pewnego dnia dzieci zwrócą jej niebo.

Publicité