Zamiast tego usiadłam przy małym kuchennym stole, wpatrując się w siniak rozlewający się na mojej kości policzkowej.
Moja siostra pstryknęła zdjęcie, gdy mama wrzeszczała na mnie w restau
Zarys jej dłoni był słaby, ale nie do pomylenia.
Delikatnie go musnęłam, a ból był przypomnieniem, ile razy pozwoliłam im ujść to płazem.
Nigdy więcej.
O 9:12 zadzwoniła z powrotem detektyw Mills.