Sędzia zapytał mnie po prostu:
—Gdzie czujesz się bezpiecznie?
Nie wahałam się.
—Z ojcem.
Mama próbowała płakać. Powiedzieć, że to nieporozumienie. Że „przesadzam”. Że byłam pod wpływem.
Ale kamery monitoringu nie przesadzają. Tanie bilety nie kłamią. Jej wiadomość też nie: „Dobrze ci idzie. Jesteśmy zajęci”.
Decyzja była jasna.
Opieka wyłączna dla taty.
Alimenty ustalone.
Harmonogram odwiedzin, jeśli będę chciała.
Wyszłam z sądu w ciepły wrześniowy dzień. Nie byłam już dziewczyną zostawioną na zimnym siedzeniu na lotnisku.
Byłam córką kogoś, kto po mnie przyjechał.