Dźwięk przeciął powietrze w kuchni niczym nóż.
Ana podskoczyła. Mihai poprawił koszulę, przeczesał włosy dłonią i ruszył w stronę drzwi zrelaksowanym, niemal radosnym wyrazem twarzy.
— Zadbaj o schludny wygląd — wyszeptał do niej przez zęby.
Ana stała nieruchomo przez kilka sekund. Potem wzięła torbę ze stołu. Wyjęła podkład. Rozpakowała go. Przyjrzała mu się.
Ręce jej się trzęsły.