Następnego dnia Laura wróciła do domu przy Strada Nucilor. Tym razem bez obcasów. Bez kurtki. Tylko z torbą pełną jedzenia i leków.
W kolejnych tygodniach często wracała.
Rozmawiała z sąsiadami.
Zadzwoniła po hydraulika.
Spłaciła długi za utrzymanie.
Zapewniła maluchom ubrania i niezbędne rzeczy.
Ale co najważniejsze, została.
Słuchała.
Uczyła się.
Po raz pierwszy Laura Munteanu zrozumiała, co to znaczy pracować do upadłego i wciąż mieć za mało.
Po trzech miesiącach zrobiła coś, czego nikt się nie spodziewał.
Ogłosiła nowy projekt.
Nie luksusowy apartamentowiec.
Nie centrum handlowe.