…akt notarialny.
Urzędowy dokument, ostemplowany, podpisany, z wyraźnym i czytelnym nagłówkiem.
To nie był list, nie był wiersz, nie był to „bezwartościowy kawałek papieru”, jak szeptali już niektórzy krewni pana młodego. To była umowa sprzedaży nieruchomości i załączony wyciąg bankowy.
Pan młody przeczytał ją jeszcze raz. Wolniej. Z zaciśniętymi ustami.