…patrzył na mnie w milczeniu przez kilka sekund, a potem odwrócił się do mnie.
W jego oczach nie było litości.
To było… zaskoczenie.
I coś, czego nie potrafiłam zdefiniować.
— Tu mieszkasz? — zapytał spokojnie.
— Tak. To nie willa w Piperze, ale to mój dom.
Otworzyłam drzwi, zanim zdążył cokolwiek powiedzieć.