Poszłam na to wydarzenie nie dla niego, ale dla siebie. Spojrzałam w lustro przed wyjściem i po raz pierwszy od dawna dostrzegłam własną siłę. Sukienka, którą wybrałam, była prosta, a zarazem elegancka. Miałam luźno związane włosy, a uśmiech spokojny. Nie byłam już kobietą, która płakała w zimnych szpitalnych łazienkach. Byłam kobietą, która podniosła się z własnego bólu.
Kiedy weszłam do restauracji, wszystkie oczy zwróciły się na mnie. Ionuț zobaczył mnie pierwszy. Jego uśmiech na chwilę zgasł, a potem wymusił uprzejmy wyraz twarzy. Andreea, z widocznym brzuchem, opierała się na jego ramieniu, promieniejąc szczęściem.