Kiedy pierwszy raz spotkałam moją teściową, Patricię, spojrzała na mnie tak, jakby ktoś badał coś, czego nie jest pewien, czy chce mieć w domu.
Nie z ciekawością. Nie z ciepłem.
Z podejrzliwością.
Na naszym weselu przytuliła Dave'a krótko, a potem odwróciła się, żeby przyjrzeć mi się od stóp do głów i skomentowała kolor mojej sukienki.
Była biała.
Wyraźnie chciała być jedyną kobietą, która będzie ją miała na sobie tego dnia.
W tym momencie dokładnie zrozumiałam, jak będą wyglądać nadchodzące lata.
Kobieta, która rządziła wszystkim jak inspekcja
Patricia nie była typem teściowej, która utrudnia życie wielkimi gestami czy dramatycznymi konfrontacjami.
Była o wiele bardziej precyzyjna.
Kiedy odwiedzała nasz dom, chodziła po pokojach i przesuwała palcem po regałach i framugach drzwi, żeby sprawdzić, czy nie ma kurzu.