Kobieta wyciągnęła z torebki gruby, pożółkły od starości kopert, zawiązany cienką wstążką. Jej ręce drżały tak mocno, że prawie ją upuściła.
Irina czuła, jak żołądek jej się zaciska. Serce biło jej w uszach. Nie rozumiała nic, ale coś w spojrzeniu tej kobiety sprawiało, że nie mogła odejść.
– Nie bój się, córko… – wyszeptała nieznajoma. – Zbyt długo milczałam. Zbyt wiele błędów popełniłam.
W tym momencie Florin wyszedł z budynku, śmiejąc się, w towarzystwie krewnych. Gdy zobaczył scenę, nagle się zatrzymał. Uśmiech zniknął z jego twarzy.