To starcie może zapisać się w historii.
Dwóch ludzi. Dwie wizje. Dwie zupełnie różne Polski.
Po jednej stronie – Lech Wałęsa: legenda „Solidarności”, symbol przemian, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, twarz znana na całym świecie.
Po drugiej – Karol Nawrocki: reprezentant nowego pokolenia, historyk mówiący o „prawdzie bez tabu”, człowiek, który nie boi się podważać świętych mitów.
Między nimi od dawna iskrzyło.
Ale ostatnie wydarzenia zamieniły napięcie w prawdziwą eksplozję.
Pierwszy cios padł ze strony Wałęsy — mocny, bezpośredni, bez żadnych filtrów. W jednym zdaniu nazwisko Nawrockiego połączył z określeniem „brudny życiorys”. To nie była zwykła polityczna szpila. To był atak w samo serce reputacji.