Clara uniosła kieliszek prosecco i odwróciła się, przekonana, że znów wygrała.
Muzyka dudniła dookoła. Lampy wiszące w ogrodzie migotały nad stołami zastawionymi drogimi talerzami i kieliszkami. Byli koledzy śmiali się, przechwalając się wynajętymi samochodami, ratami za mieszkania na północy stolicy i wakacjami w Antalyi.
Ana cofnęła się o kilka kroków.
Zacisnęła mocniej trzonek od miotły. Nie drżała. Po prostu brała głębokie oddechy, jakby przygotowywała się na coś o wiele większego niż ich słowa.
Między stołami zaczął wiać lekki wiatr.