Rozdział 1: Dostawa
Upuściłam ciężką płócienną torbę na nieskazitelną powierzchnię szklanego stolika kawowego. Wylądowała z głuchym, definitywnym łoskotem, sygnalizującym zbliżający się termin zapłaty ostatecznej faktury.
Mieszkanie było dusząco małe, a jednocześnie ociekało ostentacyjnymi, desperackimi zamiarami. Abstrakcyjne grafiki w imitujących złoto ramach przylegały do ścian, z widokiem na nieskazitelnie białą sofę narożną, której nikt obciążony prawdziwym, nieuporządkowanym życiem nigdy nie odważyłby się kupić. Trzyknotowa świeca paliła się agresywnie na granitowej kuchennej wyspie, dusząc powietrze mdłym, waniliowym zapachem, który za bardzo starał się udawać elegancję. Obok wyspy stała sparaliżowana kochanka mojego męża, Lena. Zamarła w jedwabnej koszuli nocnej w kolorze szampana, a wypielęgnowana dłoń trzymała srebrną łyżeczkę nad kubkiem greckiego jogurtu, jakby jej centralny układ nerwowy nagle zapomniał o mechanice ruchu.