Część 2.
Wpatrywałam się w ekran telefonu i próbowałam wmówić sobie, że to tylko moje przywidzenie. Ziarnisty, czarno-biały obraz z noktowizora ukazywał Mię leżącą na boku, której drobne ciało unosiło się i opadało z każdym oddechem. W pokoju panowała cisza. Jedynym poruszeniem było delikatne kołysanie się zasłony w oknie. Na chwilę materac przestał się poruszać i wszystko wróciło do normy.
Potem znowu się ruszył.
Niewiele – tylko lekki nacisk z dołu, jakby ktoś pchał ją ramieniem lub kolanem. Materac lekko zapadł się pod plecami Mii.
Moje serce zaczęło walić.
„Mia…” – szepnęłam do siebie, chociaż wiedziałam, że nie może mnie usłyszeć przez kamerę.
Ruch powtórzył się, tym razem z większą intensywnością. Materac lekko uniósł się na środku, a potem znów opadł.
Mój mózg rozpaczliwie poszukiwał logicznego wyjaśnienia.
Być może rama była uszkodzona.
Być może pękła sprężyna.
Być może nowy materac nie został zamontowany prawidłowo.
Ale żadna z tych możliwości nie wyjaśniała tego, co wydarzyło się później.
Koc lekko podjechał Mii na nogach. Jakby coś go uciskało od spodu.
„Mia” – powiedziałem na głos, już stojąc.
Złapałem szlafrok i pobiegłem korytarzem do jej pokoju, wciąż oglądając nagrania z kamery na moim telefonie.
Drzwi były zamknięte. Ruch w pokoju ustał.
Powoli otworzyłem drzwi. Mia wciąż spała. Materac wyglądał zupełnie normalnie. Ale coś było nie tak.
Przykucnąłem przy łóżku i lekko uniosłem koc, żeby sprawdzić powierzchnię materaca. Nic niezwykłego. Materiał wydawał się gładki i równy.
Wtedy przypomniałem sobie o kącie kamery. Nie była skierowana bezpośrednio na górę materaca.
Był skierowany w bok. Powoli mój wzrok przesunął się ku dolnej części ramy łóżka.
Wtedy to zobaczyłem. Materac nie był już w pełni podparty ramą łóżka. Jeden z rogów przesunął się w górę, jakby coś utknęło pod materacem, między drewnianymi listwami.
„Mia” – szepnąłem.
Poruszała się lekko.
Co się stało, mamo?
Próbowałem zachować spokój.
Kochanie... czy ktoś był wczoraj w twoim pokoju?
'NIE.'
Słyszałeś coś?
Pokręciła sennie głową. Wsunąłem rękę pod krawędź materaca.
I poczułem coś, co zdecydowanie nie pasowało do łóżka.