Publicité

Krowa zaglądała do studni każdego dnia, a gdy starzec postanowił zajrzeć również do niej

Publicité

Zimny ​​dreszcz przebiegł mu po plecach.

Z rękami ubrudzonymi błotem pociągnął za łańcuch. Z trudem puścił. Razem podnieśli pokrywę.

W środku znajdowały się pakunki owinięte w grubą tkaninę. A pod nimi – szczelnie zamknięte szklane słoiki.

Kiedy otworzył pierwszy słoik, zrozumiał, dlaczego zapach wydał mu się tak znajomy.

Pieniądze.

Nie banknoty, nie bezwartościowe papiery. Ale stare złote i srebrne monety. Prawdziwe żółte, z czasów królewskich. A pod nimi, w płóciennym worku, leżały pożółkłe papiery – akty własności, pokwitowania i list.

Z trudem wynieśli pudełko na powierzchnię. Roziţa stała przy fontannie i patrzyła na nich spokojnie, jakby wiedziała, że ​​jej praca dobiegła końca.

Nea Vasile usiadła na trawie i zaczęła czytać list. Był to list napisany ręką jego dziadka.

„Jeśli to czytasz, to znaczy, że czasy były ciężkie. Ukryłem tu wszystko, co mogłem zaoszczędzić. Nigdy nie zapominaj, że ziemia i uczciwa praca utrzymują dom. Używaj pieniędzy mądrze, nie dla przyjemności, ale na przyszłość”.

W jego oczach pojawiły się łzy.

Publicité