„Oddaj go!” Krzyczałam, adrenalina zalewała mój wyczerpany organizm. Drapałam prześcieradło, zrzucając nogi z łóżka.
Tiffany zrobiła krok naprzód. Nie wyglądała już jak asystentka. Wyglądała jak pies stróżujący.
Pchnęła mnie mocno w ramię.
Nie byłam wystarczająco silna, żeby się oprzeć. Opadłam na poduszki, dysząc, gdy uderzenie rozdarło mi szwy.
„Stój, inkubatorze!” syknęła, pochylając się nade mną. Jej oczy były szalone, błyszczące okrucieństwem kogoś, kto wierzy, że wygrał na loterii. „Zrobiłaś swoje. Wyciągnęłaś go. A teraz śpij dalej. To teraz moje dziecko”.
Odwróciła się do Richarda, gruchając. „Och, spójrz na niego, Richie! Wygląda zupełnie jak ty. Oczywiście, że go nazwiemy. Leo jest taki… pospolity”.
„Zgadzam się” – powiedział Richard, niedbale kołysząc płaczące dziecko. „Coś silnego. Maksymilian”.
Leżałem tam, sparaliżowany szokiem i bólem. Wymazywali mnie. W ciągu
W ciągu trzydziestu sekund z żony i matki stałam się naczyniem do wyrzucenia.
Richard spojrzał na mnie, po raz pierwszy naprawdę na mnie spojrzał. Jego oczy były zimne, martwe.
„Nie wyglądaj tak tragicznie, Eleno” – powiedział. „Dostaniesz odszkodowanie. Każę prawnikom sporządzić ugodę. Wystarczy, żebyś dostała ładne mieszkanie gdzieś daleko. Ale Leo zostaje z nami. Tiffany potrzebuje praktyki, a ja potrzebuję syna wychowanego przez zwycięzcę, a nie przez jakąś małą myszkę”.
Oddech miałam krótki, urywany. Spojrzałam na przycisk wywołania, ale był poza moim zasięgiem.
Spojrzałam na zasłonę.
Uniosłam drżącą rękę. Nie wskazałam na drzwi. Wskazałam na niebieską tkaninę lekko powiewającą w klimatyzacji.
„Ty…” – wykrztusiłam, a mój głos nabrał stalowego tonu, o którym nie wiedziałam, że go posiadam. „Ty… zapomniałaś… o publiczności”.
Richard zmarszczył brwi, przerywając gruchanie. „O czym ty bredzisz? Narkotyki niszczą ci mózg?”
„O widowni” – powtórzyłam.
Richard przewrócił oczami. „Ma majaczenia. Chodź, Tiff. Chodźmy.”
Ale ciekawość, ta fatalna cecha aroganta, porwała go. Podał dziecko Tiffany.
„Czekaj” – powiedział. Podszedł do zasłony. „Czy tam z tyłu jest pielęgniarka? Hej! Wyłaź stąd!”
Sięgnął po materiał i rozdarł go na bok.
Rozdział 3: Tytan ujawniony
Metalowe kółka zasłony zgrzytnęły o pręt, ostry dźwięk, który przeciął płacz dziecka.