Publicité

Dla nas już nie istniejesz

Publicité

— Żartujesz sobie? — powiedziała mama niemal szeptem. — Sofia? Moja córka? Dziewczyna, która nie może zrobić sobie paznokci bez umówienia?

Alex uniósł brew. Nie spodobało mu się to.

Poczułam, jak pieką mnie policzki. Czy to wstyd? Czy to złość? Czy to wszystko naraz.

— Od lat sama zarabiam na życie — powiedziałam, patrząc mu prosto w oczy. — I nie plotkami, nie pozorami. Prawdziwą pracą. Niebezpieczną, tak, ale uczciwą.

Tata odchrząknął, ale wydobył z siebie tylko krótki, suchy dźwięk.

— A… potrzebujesz… ochroniarza?

— Czasami tak.

— A ci ludzie… przychodzą tutaj? Na moją urodzinową kolację?

— Bo to pilne — powiedziałam. — I bo jestem dobra w tym, co robię. Bardzo dobra.

To był pierwszy raz tego wieczoru, kiedy spojrzeli na mnie tak, jakby naprawdę mnie widzieli.

— Sofia — tata w końcu zapytał — jesteś pewna, że ​​chcesz takiego życia?

Spojrzałam na niego. W jego oczach nie było już wyrzutu. Tylko strach.

— Nie wiem, czy tego chcę — powiedziałam cicho. — Ale wiem, że to jedyne, w którym jestem sobą.

Potem wstałam od stołu.

— Muszę iść.

I po raz pierwszy w życiu nikt mnie nie powstrzymał.

Publicité