Upierał się, że nie ma obrazu, ale go poprawiłem. „Teraz jest”.
W środku znajdowało się oficjalne pismo o zwolnieniu. „Jako większościowy udziałowiec zwołałem dziś po południu nadzwyczajne zebranie” – powiedziałem.
Jonathan przeczytał list drżącą ręką. „Zwolniłeś mnie” – mruknął.
Skinąłem głową.
Patricia oskarżyła mnie o zniszczenie własnego męża. Spojrzałam na nią spokojnie.
„Dokonał samozniszczenia” – powiedziałem.
Vanessa odsunęła się od niego, jakby go nie poznawała. Przypomniała mu, że powiedział jej, że jest prezesem.
Nic nie powiedział, bo był już nikim.
Wziąłem butelkę szampana, którą przyniosłem, żeby to uczcić. Podszedłem do drzwi i zatrzymałem się.
„Jonathan” – powiedziałem cicho.
Spojrzał w górę, całkowicie załamany.
„Gratuluję” – dodałem.
„Dlaczego?” zapytał słabo.
Uśmiechnęłam się do niego lekko i znacząco. „Dzisiaj naprawdę zaczyna się nowe życie” – powiedziałam.
Potem otworzyłem drzwi.
„Niestety, nie należy ono do ciebie” – podsumowałem wychodząc.
Opuściłem dom, który teraz prawnie należał do mnie, zostawiając za sobą wszystko, co już nie miało znaczenia.