Następnego ranka spotkałam się z moją najlepszą przyjaciółką i prawniczką Daną Fletcher w małej kawiarni, w której unosił się zapach cynamonu i słońca.
Miejsce, które oferowało poczucie schronienia, nawet jeśli zatrzymałeś się tam tylko na kawę.
Powiedziałem jej wszystko.
Rozmowa telefoniczna.
Odczytanie testamentu.
Możliwość ponownego zobaczenia Adriana i jego rodziny.
„Nie idę” – powiedziałem w końcu.
Dana nie wahała się.
"Musisz przyjść."
Pokręciłem głową.
„Nie potrzebuję zamknięcia. Nie chcę tego”.
„Nie o to chodzi” – odparł ostro.
Teraz jego wzrok był skupiony, a instynkt prawniczy rozbudzony.
„Jeśli Samuel uwzględnił cię w swoim testamencie”, kontynuowała, „to musi być ku temu powód”.
„Powód sentymentalny?” – zapytałem z goryczą.
Dana lekko pochyliła się do przodu.
„Albo z powodów strategicznych”. Zmarszczyłem brwi.
"Co masz na myśli?"
Jego głos ucichł.
„To może cię ochronić” – powiedział.
„Przed czym powinienem być chroniony?”
Dana spojrzała mi w oczy.
„Cokolwiek mają na myśli” – powiedział cicho.
„A przede wszystkim od wszystkiego, czego jeszcze nie wiesz.”
Strach ma moc klarowania decyzji.
Krótko mówiąc...
Poszedłem.
Zacznij czytać.