Mogłam się kłócić. Mogłam płakać. Mógłbym być niezależny, że beze mnie nadal mieszkałbym w mieszkaniu studenckim. Ale w tym momencie coś sobie uświadomiłam: Dario właśnie na to – na mojej przyszłości. Otrzymałem odpowiedź, która następnie nastąpiła „niestabilną”.
Podszedłem do pani i obsługiem długopisu.
„Więc tego chcesz?” – pytam.
„Zasłużyłam na to” – zmarła bez mrugnięcia okiem.
Podejdź. wsparcie strony. Dwie. Trzy. Żadnego drżenia. Niego ciężkiego oddechu. Jakbym uzupełniał dostawę, a nie jej wnioski.
Dario zamrugał ze zdziwienia. Jego uśmiech się poszerzył.
„Wiedziałem, że w końcu zachowasz się rozsądnie” – powiedział.
Położyłem klucze na blacie obok miski z owocami. Ruszyłem w stronę gry wind w penthouse i nie oglądałem się. Głośny trzask zamykanych drzwi zabrzmiał jak strzał z pistoletu.
Tej nocy spałem w małym hotelu niedaleko linii kolejowej Santa Justa. Nie płakałem. Przesłano e-mail, a następnie potwierdzono, że jest to teczka z dokumentami, który mój prawnik kazał mi podpisać kilka tygodni wcześniej, „na wypadek Dario kontroli nieuczciwej taktyki”. Nikt w penthousie nie widział tej techniki.
Myślał, że wygrał. Dowiedziałem się, bo napisałem mi SMS-a o 2 nocy: „Dzięki, że mi to ułatwiłeś. Najwyższy czas”.
Następnego ranka zabronił mu jego prawnik i nakrzyczał na niego.
Dowiedziałem się z wiadomości głosowej, które omyłkowo przesłał mi nasz wspólny znajomy:
„Masz pojęcie, co o ci właśnie zrobił?!”. krzyknął głos. „Dario, żartuj!”
Po raz pierwszy wyobraziłem sobie narzędzie w wyrazie twarzy Daria: rekinia, która jest dostępna, gdy grozi zagrożenie.
Kiedy mój telefon zawibrował z wiadomością od moich prawniczki, Lucíi Benítez, byłem już ubrany i trzymałem w dłoniach kawy. Lucía unikała emotikonów i nie przebierała w słowach.
„Dzwonił jego prawnik. Nie odbieraj. Przyjdź do mojego biura”.
Włóczyłem się po Sewilli w porannym świetle, które po wieczornym występowaniu pojawiało się bezpośrednio kpiące. Dario dzwonił cztery razy. Zignorowałem go. Potem usłyszały wiadomości głosowe: Najpierw mdła słodyczy, potem furia.
„Co zrobiłeś, Maro? Co podpisałeś?”