— Gabrielu, nie ma potrzeby… — wyszeptała.
— To konieczne, mamo — powiedział, kładąc nacisk na słowo „matko” jak na deklarację wojny.
Potem, nie mówiąc nic więcej, wyjął z kieszeni małą kopertę, położył ją na stole razem z ciasteczkami i powiedział głośno:
— Dziś podpisałem dokumenty fundacji, którą wspólnie założymy. Będzie się nazywać „Serce Neny” i będzie pomagać dzieciom dorastającym bez rodziców.
W tłumie rozległ się szmer. Niektórzy nieśmiało klaskali, inni zasłaniali oczy.
Letitia przygryzła wargę, nie wiedząc, gdzie patrzeć.
Gabriel zwrócił się do ojca.