Wstała, podeszła do biurka i wróciła z grubym segregatorem wypełnionym dokumentami.
— Wczoraj wieczorem zaktualizowałam testament.
Wszystko — mój dom, inwestycje, oszczędności — przejdzie na ciebie.
Dla nich — nic.
Wstała, podeszła do biurka i wróciła z grubym segregatorem wypełnionym dokumentami.
— Wczoraj wieczorem zaktualizowałam testament.
Wszystko — mój dom, inwestycje, oszczędności — przejdzie na ciebie.
Dla nich — nic.
Z wrażenia zaparło mi dech.
— Babciu, to jest… to za dużo.
— Nie — powiedziała stanowczo.
— Za mało to jest to, co oni ci dali.