Elliot uniósł rękę. Nie po to, żeby grozić – tylko żeby ją powstrzymać. „Nie możesz zmieniać rzeczywistości, żeby usprawiedliwić uderzenie jej”.
Vanessa rozejrzała się po butiku, zdając sobie sprawę, jak źle to wygląda. Sprzedawca wpatrywał się szeroko otwartymi oczami. Inna klientka stała przy wejściu z uniesioną do połowy słuchawką. Vanessa przełknęła ślinę. „Dobrze. Przepraszam” – powiedziała szybko, przeprosiny były cienkie i teatralne.
Elliot się nie poruszył. „Spróbuj jeszcze raz”.
Vanessa zesztywniała. „Słucham?”
Mówił spokojnie, jak ktoś przyzwyczajony do umów i konsekwencji. „Prawdziwe przeprosiny obejmują to, co zrobiłaś i czego nie zrobisz ponownie”.
Vanessa zacisnęła szczękę. „Uderzyłam ją… w twarz. Nie powinnam. Nie zrobię tego więcej”.
Policzek wciąż pulsował, ale słysząc, jak to przyznaje – mówi to na głos – poczułam się, jakby coś się odblokowało.
Urzędniczka odchrząknęła. „Proszę pani, mam wezwać ochronę?”
„Tak” – odparł natychmiast Elliot.
Vanessa gwałtownie odwróciła głowę. „Ochrona? Dla mnie? Jestem jej siostrą!”
Elliot nie wyglądał na zachwyconego. „To udawaj”.
Vanessa odwróciła się do mnie, a w jej oczach błyszczały upokorzenie i furia. „Więc to teraz robisz? Chowasz się za bogatym mężem?”
Otarłam kciukiem kącik ust. „Nie” – powiedziałam. „Wreszcie stoję w miejscu, gdzie nie da się mnie zepchnąć”.
Dłonie Vanessy zadrżały. „Myślisz, że to wszystko zmienia?”
„Tak” – odpowiedział Elliot, zanim zdążyłam. „Bo teraz są świadkowie. Kamery. A jeśli jeszcze raz ją dotkniesz, wniosę oskarżenie”.
Vanessa zaparła dech w piersiach. „Nie zrobiłbyś tego”.
Wyraz twarzy Elliota ani drgnął. „Patrz na mnie”.
Cofnęła się – raz, potem drugi. Jej wzrok powędrował na bransoletkę, jakby nadal czuła, że ma do niej prawo, nawet teraz.
Potem syknęła: „Pożałujesz, że mnie upokorzyłeś przed zaręczynami”.
Odwróciła się i wybiegła, a dzwonek nad drzwiami zadźwięczał radośnie za nią, jakby nic się nie stało.
Kolana zmiękły mi w chwili, gdy zniknęła.
Elliot odwrócił się do mnie, jego głos stał się łagodniejszy. „Wszystko w porządku?”