LMAO, mówisz serio?
Zrobiłam zrzuty ekranu,
A ja nic nie powiedziałam.
Tego popołudnia o 16:30 i tak pojawili się moi rodzice.
Tata walił w drzwi, jakby dom należał do niego.
Mama stała obok niego z tym delikatnym wyrazem twarzy, który zawsze miała, gdy szykowała się do odegrania roli ofiary.
Jenna stała na podjeździe, nagrywając telefonem i już układała sobie własną wersję wydarzeń.
Nie otworzyłam drzwi.
Wyszłam na werandę dopiero wtedy, gdy byłam pewna, że Noah jest na górze, ze słuchawkami na uszach i ogląda kreskówki w moim pokoju.
Zamknęłam drzwi z moskitierą, które nas dzieliły.
Tata wskazał na mnie.
„Otwórz te drzwi”.
„Nie”.
„Twój syn należy do rodziny”.
„Zostawiłaś go tam”.
Oczy mojej mamy rozszerzyły się w wymuszonym oburzeniu.