„Przyszedłem ci powiedzieć…” zaczął, po czym urwał.
Widać było, że musiał się bardzo starać, żeby zacząć od nowa.
„Przyszedłem ci powiedzieć, że to, co stało się z Noahem, jest niewybaczalne”.
Nic nie powiedziałam.
Przełknął ślinę.
„Twoja matka myślała, że jest z Jenną. Ja myślałem, że jest z twoją matką. Jenna założyła…”
Pomasował czoło.
„Nieważne. Byliśmy nieostrożni. A ten śmiech…”
Jego głos zacisnął się ze wstydu.
„Nie ma na to żadnego wytłumaczenia”.
To była pierwsza szczera prawda, jaką kiedykolwiek od niego usłyszałam.
„Dlaczego teraz?” zapytałam.
Długo nie odpowiadał.
„Bo za każdym razem, gdy myślę o nim, jak był sam na parkingu, widzę ciebie w Cedar Point, jak miałeś sześć lat i zaginąłeś na dziesięć minut. Twoja matka płakała przez godzinę. I wywróciłem cały park do góry nogami, żeby cię znaleźć”.
Potem spojrzał mi prosto w oczy.