Miałem nadzieję, że moi rodzice zabiorą mojego synka pewnego wieczoru do kina.
„Czy mam kłopoty?”
U babci?”
Zgasiłem kuchenkę i przykucnąłem obok niej.
„Nie. Wcale nie. Dlaczego tak myślisz?”
Pociągnęła za dół swojej piżamy.
„Bo mnie tam zostawiła”.
Dzieci są brutalnie proste.
Dorośli się przebierają.
Dzieci nazywają ranę po imieniu.
Ująłem jej twarz w dłonie.
„Posłuchaj mnie. To, co się stało, nie było twoją winą. Nie zrobiłaś nic złego. Dorośli powinni cię chronić, a zawiedli. To ich odpowiedzialność, nie twoja”.
Spojrzała mi w oczy, jakby chciała sprawdzić, czy to tylko pocieszające zdanie, które dorośli wypowiadają bezwiednie.
Potem powoli skinęła głową.
„Dobrze”.
Zabrałam ją na terapię przez zabawę w następnym tygodniu.
Niektórzy mogliby powiedzieć, że to przesada, jak na jedną straszną noc.
Ci ludzie nigdy nie widzieli, żeby dziecko sprawdzało, czy dorosły obok nich nadal jest, za każdym razem, gdy wchodzi do sklepu.
Trauma nie potrzebuje pozwolenia, żeby mieć znaczenie.