Założył małą, rzemieślniczą serowarnię z prostą etykietą: „Z farmy Vasile, Măgura”.
Zatrudnił dwóch młodych mężczyzn z wioski, którzy w przeciwnym razie wyjechaliby do pracy za granicę.
I każdego ranka, przed rozpoczęciem pracy, zatrzymywał się przy Roziție, głaskał ją po czole i mówił cicho:
„Wiedziałaś, droga dziewczyno. Wiedziałaś”.
Historia krążyła z ust do ust. Niektórzy mówili, że to szczęście. Inni, że cud.
Ale dla Nea Vasile było to prostsze.
To był dowód, że cierpliwość, wiara i więź z ziemią nigdy nie pozostają bez nagrody.
A stara studnia?
Nie zatkał jej. Oczyścił ją, wzmocnił ściany i postawił na niej mały drewniany krzyż ku pamięci dziadka.
I za każdym razem, gdy ktoś z wioski przechodzi obok, wie, że znaleziono tam nie tylko skarb.
Ale nowy początek.